- Szczegóły
Wystawa „Dziedzictwo” jest spotkaniem przeszłości z teraźniejszością i refleksją nad tym, co otrzymujemy od poprzednich pokoleń oraz co sami pozostawiamy następnym. Artyści podejmują temat pamięci, miejsca, rodzinnych historii, przemijania i tożsamości, ukazując dziedzictwo zarówno w wymiarze wspólnotowym, jak i osobistym.
50 lat Konar - Katalog JubileuszowyRelacja z Wernisażu
Jerzy Buczyński
liryka
Fraszki na Konarowców
Na Siebie (Jerzego Buczyńskiego)
A Jurek? To chłop swojski,
co z książkami idzie w parze.
Zaczął od górnika, a skończył pisarzem.
Gdy pióro, niczym kilof, chwyci,
zaraz mu humor wraca.
Bo dla niego pisanie to nie trud,
lecz ucieszna praca.
Gdy ludzie pytają: „Jorg,
skónd bieresz te roztomańte godki?”,
On śmiejąc się cicho, odpowiada,
gładząc swój wąs słodki:
„Jo nic niy wymyślom, niy mom takij mocy,
„To wszyjstko mi legendy
dyktujom po nocy”
Na Beatę Tomas
Maluje ona tak, że drzewa stają w szeregu,
Radując się, że w jej obrazach
mają swoje pięć minut.
Glina w jej rękach nie jest zwykłą gliną,
a właśnie przeistacza się
w artystyczne cacko.
Jej grafika zaś dreszczami za serce chwyta,
Co nie dziwne, bo mieszka w niej abstrakcyjna dusza.
A wiecie, kto to jest ta artystka taka?
Nikt inny, a prezes „Konaru” Tomas Beata.
Na Beatę Rzaczek
Beata Rzaczek, to nader ciekawa osoba,
Co natchnienia szuka wciąż od nowa.
Raz maluje ciszę, raz burzę w głowie,
Nieraz i poezja coś jej tam podpowie.
W jej płótnach szumi las,
słychać wiersza brzmienie,
Co uciechę jej sprawia
i wielkie zadowolenie.
Ciągle próbuje różnych możliwości,
Bo w sercu i duszy ma moc radości.
Na Aldonę Filę
Aldona to z Raciborza artystka,
Która wielką energią wręcz tryska.
Gdy przed sztalugami staje,
Co sobie zamarzy, to się jej udaje.
Na jej obrazach płoną zachwytem
Cuda przyrody, krajobrazy malownicze.
A i z tego jeszcze Aldona słynie,
Że z całego serca sztukę miłuje.
Na Ewę Leks
Ewa z pędzlem świat przemierza
Od Beskidów aż po wybrzeża.
Gdy zobaczy las czy rzeczkę
Już szykuje swoją teczkę.
Pastel, kredka, farba i płótno,
Ona maluje, choć na dworze smutno.
A gdy gotowy obraz obejrzy dłużej troszkę,
„Na wystawę!” woła i pakuje go w walizkę.
Na Alinę Krautwurst
Alina jest kobietą młodą
Zauroczoną piękną przyrodą.
Wszystko wokół ją zachwyca,
Więc też zaraz fotki cyka.
Na to co ulotne, z aparatem poluje,
Na zdjęciu uwiecznia i się tym raduje.
Cuda natury w fotografii zastygłe,
Podziwiać można na Aliny wystawie.
Na Ewę Scheicht
Ewa to dusza nader wrażliwa,
I ciągle coś nowego odkrywa.
Wreszcie w malarstwo utrafiła,
A w Grupie Konar się spełniła.
Pędzel szybko w jej rękach śmiga
Zaś płótno barw tęczą się pokrywa.
I tak powstają pejzaże rozmaite
Ogrodów, lasów, szemrzących strumyków.
Na Małgorzatę Ryszkę
W Szczerbicach taka dziewczyna mieszka,
Która się mianuje Gosia Ryszka.
Mówiono że kiedy jeszcze była mała
Już obrazy na ścianach malowała.
Kiedy zaś do Grupy Konar wstąpiła
Plastyczne talenty w pełni rozwinęła.
I powiedzmy jeszcze szczerze,
Że ze sztuką eksperymentuje też na komputerze.
Na Marka Matułę
Najpierw glinę wygniatał wytrwale
Szukając piękna w bryłach detalu.
Później rzeźbie oddał serce swoje,
Lecz media nowe mrugnęły doń zuchwale.
Z Konarem po wystawach,
po plenerach goni,
Na wernisażach artyzmem
dzieł swoich broni.
Dziś media miesza śmiało,
czym publiczność rozczula.
Czy film, rysunek, fotografia
- to po prostu Matuła
Na Dariusza Zawadzkiego
Dariusz też z aparatem za światłem goni
Nawet cień się zabarwia,
gdy go w kadrze złowi.
Chwile ulotne w miejscu zatrzymuje,
Potem na pięknych zdjęciach
nam je ukazuje.
Dariusz szuka ciągle
nowych szlaków widzenia,
Fotografia dla niego
to eksperyment tworzenia.
Bo w jego twórczości świat głębi nabiera,
Ciągle się rozszerza i ciągle odmienia.
Na Jacka Hajdugę
Jacek na grubie fedrował pod ziemią,
Zaś ludzie zwali go artysta-bergmon.
Bo właśnie sztuka była wielką jego pasją,
W niej realizował marzenia własne.
Z aparatem wytrwale po górach myszkuje
I chmurki sunące po niebie fotografuje.
Obrazów też namalował mało wiela,
Które uznać by można za arcydzieła.
Jacek Hajduga
technika: fotografia
Chleba naszego...
W cyklu „Chleba naszego…” opowiadam o dziedzictwie, które jest dla mnie bardzo blisko związane z ziemią, pracą i życiem kolejnych pokoleń. Interesuje mnie miłość do ziemi przechodząca z ojca na syna oraz szacunek do roli, która od pokoleń żywi rodziny. To dziedzictwo nie jest dla mnie czymś odległym – widzę je w codziennej pracy, w rytmie pór roku, w oczekiwaniu na plony i w sposobach uprawy ziemi przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
W swoich pracach pokazuję zarówno tradycyjny wymiar tego życia, jak i jego współczesne oblicze. Nowoczesne maszyny zastępują dawną pracę rąk, ale jej sens pozostaje ten sam – człowiek nadal pozostaje zależny od ziemi i natury. Dokumentuję ten moment przemiany, kiedy dawne sposoby pracy spotykają się z nowoczesnością.
Ważnym symbolem mojego cyklu jest chleb – efekt pracy człowieka, ziemi i natury. „Chleba naszego…” odnosi się również do wdzięczności Bogu za dary ziemi. Dożynki pokazuję jako czas zatrzymania i wytchnienia po ciężkiej pracy, ale także jako moment wspólnoty, radości i pielęgnowania folkloru.
Chcę przypomnieć, że dziedzictwo to również ziemia, praca, tradycja i wdzięczność za to, co otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń.
Beata Rzaczek
technika: akryl na papierze
Makosz. Szepty odrodzenia
W prezentowanym cyklu temat dziedzictwa interpretuję nie przez pryzmat suchych faktów historycznych, lecz jako głębokie, osobiste zakorzenienie w przestrzeni, która mnie ukształtowała. Dziedzictwo to dla mnie miejsce, w którym się urodziłam, żyję i doświadczam świata – moja śląska tożsamość kulturowa, nierozerwalnie związana z tutejszą ziemią, a w szerszym kontekście także intuicyjnie odczuwane słowiańskie dziedzictwo kulturowe i duchowe.
Łączę w swojej twórczości osobistą perspektywę z uniwersalną opowieścią o relacji człowieka z naturą. Poprzez malarstwo próbuję wyrazić emocjonalną więź z przyrodą, która jest dla mnie najtrwalszym świadkiem przeszłości i jednym z fundamentów naszej tożsamości. Tworzę abstrakcyjne pejzaże, w których pionowe linie, przenikające się struktury i organiczna paleta barw symbolizują spotkanie tego, co stałe i ziemskie, z tym, co ulotne i duchowe.
„Mokosz” jest dla mnie symbolem natury, płodności, odrodzenia i pierwotnej siły. Tytuł „Szepty odrodzenia” odnosi się do tego, co pozostaje niemal niewidoczne, ale wciąż obecne – do pamięci miejsca, rytmu natury i dawnych śladów kultury.
Swoimi obrazami chcę skłonić odbiorcę do zatrzymania się i refleksji nad własnymi korzeniami. Zadaję pytania o to, jak głęboko jesteśmy związani z miejscem, z którego pochodzimy, czy potrafimy jeszcze usłyszeć dawny głos natury i czym jest dla nas pamięć ziemi w coraz bardziej zmaterializowanym świecie. To dla mnie zaproszenie do podróży w głąb siebie – do odnalezienia własnego, pierwotnego źródła siły, pamięci i spokoju.
Alina Krautwurst
technika: cyjanotypia na papierze akwarelowym
Ogród w nokturnie
W cyklu fotografii Ogród w nokturnie, wykonanym w technice cyjanotypii, podejmuję refleksję nad pojęciem dziedzictwa rozumianego nie tylko jako materialna spuścizna przeszłości, lecz również jako pamięć, doświadczenie i relacja człowieka z naturą. Ogród przedstawiony po zmroku staje się dla mnie przestrzenią symboliczną, w której splatają się ślady minionych pokoleń, naturalne procesy przemijania oraz nieustanna odnowa życia.
Wybór cyjanotypii nie jest przypadkowy. Ta jedna z najstarszych technik fotograficznych, oparta na charakterystycznej błękitnej tonacji, odwołuje się do historycznych korzeni fotografii i podkreśla związek mojego projektu z ideą zachowywania pamięci. Każdą pracę wykonuję ręcznie – od przygotowania i nakładania emulsji światłoczułej na podłoże, po proces wywoływania i płukania odbitki. Dzięki temu każda cyjanotypia ma niepowtarzalny charakter i jest unikatowym zdjęciem. Wybór tej techniki jest dla mnie również podkreśleniem znaczenia tradycyjnych metod fotograficznych.
Dziedzictwo ukazuję w tym cyklu jako żywą tkankę kultury i natury. Ogród staje się dla mnie metaforą przekazywanych wartości, tradycji i wspomnień, które, podobnie jak rośliny, wymagają troski, aby mogły trwać i rozwijać się w kolejnych pokoleniach. Fotografując ogród, zachęcam do zatrzymania się nad tym, co pozostawiamy po sobie oraz nad tym, w jaki sposób przeszłość kształtuje naszą tożsamość i sposób postrzegania świata.
Aldona Fila
technika: akryl na płótnie
Z korzeni i zachwytu
Moje obrazy, malowane techniką akrylową, wyrastają z miłości do przyrody – kwiatów, roślin i piękna otaczającego mnie świata. Malarstwo traktuję jako osobisty dialog z naturą. Obserwując jej kolory, formy i rytm, zatrzymuję na płótnie to, co mnie porusza, zachwyca i pozwala odnaleźć spokój.
Tytuł wystawy „Z korzeni i zachwytu” interpretuję jako opowieść o więzi między światem natury a kulturą, w której jestem zakorzeniona. Motywy kwiatowe przeplatają się w moich pracach z inspiracjami plastyką ludową regionu raciborskiego. To dla mnie spotkanie dwóch bliskich źródeł wrażliwości – przyrody i tradycji – które wzajemnie się przenikają i dopełniają.
Tworząc ten cykl, chcę wyrazić wdzięczność za piękno, które mnie otacza, ale również za dziedzictwo przekazywane przez poprzednie pokolenia. Interesuje mnie to, co możemy zachować, przekształcić i przekazać dalej poprzez własną twórczość.
Kwiaty stają się dla mnie symbolem ciągłości, życia i odradzania się. Tak jak natura nieustannie powraca do życia, tak tradycja może rozkwitać na nowo – dzięki pamięci, wrażliwości i twórczości kolejnych pokoleń.
Ewa Scheicht
technika: olej na płótnie
Tam, gdzie rosną wspomnienia
W swoich obrazach wracam do miejsc, które są częścią mojej osobistej historii. To krajobrazy, które pamiętam z dzieciństwa, szczególnie z czasu spędzanego z dziadkami. Drzewa, łąki i otaczająca je przyroda nie są dla mnie jedynie motywami malarskimi. Są nośnikami wspomnień, emocji i poczucia bliskości.
Drzewa symbolizują dla mnie rodzinę i historię. Ich korzenie sięgające głęboko w ziemię przypominają mi o przodkach, o tym, skąd pochodzę i co zostało mi przekazane. Są symbolem zakorzenienia, bezpieczeństwa i ciągłości. Ich gałęzie kierują się natomiast ku światłu i przyszłości – tak jak życie kolejnych pokoleń, które rozwija się na fundamencie tego, co otrzymaliśmy wcześniej.
Kwitnące łąki kojarzą mi się z życiem, jego delikatnością i nieustannym odradzaniem się. Są dla mnie symbolem wolności, spokoju i piękna, które można odnaleźć w prostych, codziennych miejscach. Do tych krajobrazów wracam również wtedy, gdy potrzebuję odpoczynku i wyciszenia.
Natura daje mi siłę, uspokaja i pozwala odzyskać równowagę. Malując ją, wracam więc jednocześnie do własnych wspomnień. Przeszłość jest dla mnie korzeniem, a teraźniejszość i przyszłość – tym, co z tego korzenia wyrasta.
Beata Tomas / tomasARTE
technika: olej na płótnie
Fading Meadows / Gasnące łąki
Cykl prezentowany na wystawie nie jest zamkniętą serią prac, lecz fragmentem wieloletniej opowieści, która rozpoczęła się jeszcze w czasie studiów. Pierwsze obrazy ogrodu powstawały z potrzeby malowania najbliższego otoczenia. Wówczas ogród był rzeczywistym miejscem, obserwowanym z bliska, niemal dokumentowanym.
Z biegiem lat zmieniało się jednak zarówno moje malarstwo, jak i moja perspektywa. Powstające około trzydziestego roku życia obrazy z cyklu The Smell of Flowers nie były już próbą przedstawienia kwiatów. Stały się próbą zatrzymania tego, co ulotne – zapachu, światła, atmosfery i wspomnienia.
Dziś, po niemal dwóch dekadach, motyw powraca w cyklu Fading Meadows. Nie jest już opowieścią o rozkwicie, lecz o przemijaniu. Łąki stają się coraz bardziej rozproszone, kontury zanikają, a kolor przejmuje rolę pamięci. To naturalna konsekwencja zarówno rozwoju języka malarskiego, jak i doświadczenia życia.
W tym czasie zmieniło się również wszystko poza obrazem. Rodzice, którzy byli twórcami rodzinnego ogrodu, są dziś ludźmi w podeszłym wieku. Ogród także nie jest już tym samym miejscem. To, co kiedyś było codziennością, staje się wspomnieniem.
Dlatego moje obrazy nie opowiadają o kwiatach. Opowiadają o czasie.
O tym, że dziedzictwo nie polega wyłącznie na przekazywaniu miejsc czy przedmiotów. Dziedziczymy również pamięć, sposób patrzenia na świat i świadomość, że wszystko podlega zmianie. Malowanie staje się próbą zachowania tego, czego nie można zatrzymać.
Nie wracam do ogrodu po to, by odtworzyć jego wygląd. Wracam do niego, ponieważ wraz z upływem czasu coraz lepiej rozumiem, że pamięć jest jedynym miejscem, w którym można zatrzymać to, co nieuchronnie przemija.
Dariusz Zawadzki
technika: fotografia na płótnie
Echo Wodnych Katedr
W cyklu Echo Wodnych Katedr kieruję swoją uwagę ku miejscom ukrytym pod powierzchnią codziennego życia. Fascynują mnie dawne struktury wodne – monumentalne przestrzenie stworzone przez człowieka ponad sto lat temu, które mimo upływu czasu nadal istnieją, funkcjonują i zmieniają swoje znaczenie.
Odkrywam je jako swoiste podziemne katedry – przestrzenie surowe, monumentalne i pełne ciszy. Ich architektura nosi ślady historii, pracy człowieka i rozwoju techniki, ale jednocześnie pozostaje żywa. W Łodzi dawne systemy wodne nadal spełniają swoją pierwotną funkcję. W Gdańsku stały się schronieniem dla nietoperzy, a w Brnie otrzymały nowe życie jako przestrzeń muzealna i miejsce artystycznych performansów.
Fotografując te miejsca, próbuję zatrzymać ich wyjątkową atmosferę i uchwycić moment spotkania przeszłości ze współczesnością. Interesuje mnie napięcie pomiędzy monumentalną skalą inżynierii a kruchością i przemijaniem. Patrzę na te przestrzenie nie tylko jak na zabytki techniki, lecz także jak na świadków historii, które nadal uczestniczą w życiu miasta.
Moja fotografia staje się formą pamięci. Utrwalam miejsca, których na co dzień nie widzimy, a które są częścią historii i tożsamości naszych miast. Chcę ocalić ich obecność – zanim znikną, zostaną zapomniane albo całkowicie zmienią swoje znaczenie.
Ten cykl jest dla mnie opowieścią o trwaniu. O tym, że architektura stworzona dla określonej funkcji może po latach otrzymać nowe życie. O spotkaniu człowieka, techniki, natury i sztuki. I o tym, że dziedzictwo nie zawsze znajduje się w widocznych, reprezentacyjnych miejscach. Czasem trzeba zejść pod ziemię, aby je odnaleźć.
Ewa Leks
technika: akryl na płótnie
Przodkowie
W cyklu „Przodkowie” sięgam do pamięci o ludziach, którzy byli przede mną i których historie są częścią mojego dziedzictwa. Inspirują mnie rodzinne fotografie, dawne wizerunki, stroje, przedmioty i miejsca, które pozwalają przywołać świat minionych pokoleń. Przenosząc te obrazy na płótno, próbuję ocalić ich obecność i nadać jej nowe życie.
Interesuje mnie nie tylko podobieństwo przedstawianych postaci, ale przede wszystkim ich historia i emocjonalny ślad, jaki pozostawiły. Patrzę na stare fotografie jak na fragmenty opowieści – zatrzymane chwile, w których można odnaleźć codzienność, relacje, bliskość, ale również upływ czasu.
W moich obrazach przodkowie nie są jedynie postaciami z przeszłości. Stają się symbolem ciągłości i więzi pomiędzy kolejnymi pokoleniami. Ich obecność przypomina mi, że część tego, kim jesteśmy, pochodzi od ludzi, których być może już nie pamiętamy, ale których życie pozostawiło ślad w naszej rodzinnej historii.
Malując wizerunki krewnych, próbuję zatrzymać to, co przemija. Obraz staje się dla mnie formą pamięci – sposobem na zachowanie historii i przekazanie jej dalej. W ten sposób przeszłość spotyka się z teraźniejszością, a osobista historia mojej rodziny staje się częścią większej opowieści o dziedzictwie, pamięci i przemijaniu.
Małgorzata Ryszka
technika: olej na płótnie
Refleksy
W cyklu Refleksy przyglądam się doświadczeniu przemijania, pamięci i wewnętrznej przemiany. Interesuje mnie światło – nie tylko jako zjawisko wizualne, ale przede wszystkim jako symbol doświadczeń, które pozostawiają w nas trwały ślad. To, co przeżywamy, nawet jeśli jest trudne, z czasem może stać się źródłem siły, świadomości i nowego spojrzenia na własną drogę.
Tworząc te obrazy, wracałam myślami do własnych doświadczeń – do momentów zachwytu intensywnością świata, jego kolorem i pełnią, ale również do chwil, które wymagały ode mnie wytrwałości i odpowiedzialności. Każde doświadczenie coś we mnie pozostawiło. Jedne ślady są wyraźne, inne niemal zacierają się w pamięci, ale wszystkie tworzą część mojej osobistej historii.
Światło w moich obrazach staje się symbolem nadziei, ale także celu i wewnętrznej siły. Pojawia się jako coś, ku czemu można zmierzać nawet wtedy, gdy droga nie jest prosta. Trudne doświadczenia nie muszą oznaczać końca – mogą stać się początkiem przemiany i kolejnym etapem rozwoju.
Patrząc dziś na obrazy z cyklu Refleksy, coraz bardziej świadomie patrzę również wstecz. Dostrzegam w nich nie tylko zapis określonego czasu, ale fragment własnej drogi. Każdy obraz jest dla mnie odbiciem czegoś, co wydarzyło się wcześniej – emocji, spotkania, doświadczenia, zachwytu lub straty.
Refleksy są więc moją opowieścią o pamięci i trwaniu. O tym, że przemijanie nie musi oznaczać znikania. To, co minęło, może nadal istnieć w nas – w pamięci, w emocjach, w relacjach i w tym, co tworzymy. Być może właśnie tak rozumiem dziś własne przemijanie: nie jako znikanie, lecz jako pozostawianie po sobie światła, które odbija się w pamięci i w tym, co stworzyłam.
Marek Matuła
technika: akryl na płótnie / technika mieszana
Przepływy
W prezentowanym na wystawie cyklu obrazów Przepływy ukazuję wodę jako ponadczasowy łącznik międzypokoleniowy – świadka historii, który pamięta dawne pokolenia i niezmiennie towarzyszy nam w codziennym życiu.
Poprzez różnorodne morskie krajobrazy – od wzburzonych fal i symbolicznych dróg światła, po spokojne horyzonty i miejskie nokturny – opowiadam o dziedzictwie nie jako o statycznej pamiątce, lecz jako o żywym i nieustannie zmieniającym się procesie.
Szczególne znaczenie ma dla mnie światło tańczące na powierzchni wody. Staje się ono symbolem nadziei, kierunku i pamięci – rozświetla mrok niepewności, wyznacza drogę w czasie życiowych burz, a jednocześnie przechowuje ślady minionych doświadczeń.
Woda jest dla mnie także metaforą ludzkiego życia – płynie, zmienia się, a jednocześnie pozostaje częścią tego samego nieustannego nurtu. W swoich obrazach próbuję uchwycić tę ciągłość i przypomnieć, że nasze indywidualne historie są częścią większej opowieści. Zakorzenienie w przeszłości może dawać nam poczucie ciągłości i wewnętrznego spokoju, a to, co otrzymujemy od poprzednich pokoleń, możemy przekazywać dalej, tworząc wspólne dziedzictwo.
- Szczegóły
- Szczegóły
- Szczegóły
Wielkimi krokami zbliża się wyjątkowy dla nas jubileusz – 50-lecie Grupy Artystycznej Konar. Dzięki uprzejmości Pani Dyrektor Katarzyny Bednarczyk-Chwałek uroczystość będziemy świętować w Rydułtowskim Centrum Kultury już 10 października 2026 roku.
Czekamy również na odpowiedź Burmistrza Miasta Rydułtowy Marcina Połomskiego w sprawie objęcia wydarzenia Honorowym Patronatem.
Tymczasem artyści Konaru pracują nad swoimi pracami, które staną się częścią jubileuszowej wystawy „Dziedzictwo”. To właśnie dziedzictwo – rozumiane jako pamięć, miejsce, historia, rodzinne doświadczenia i ślady pozostawione przez poprzednie pokolenia – stanie się jednym z głównych tematów wystawy.
W przygotowywanych pracach artyści sięgają do różnych wymiarów tego pojęcia: Rydułtów i śląskiej tożsamości, historii rodzinnych, przemijania, pamięci oraz materialnych śladów przeszłości. Każdy z twórców interpretuje je na swój własny sposób, tworząc współczesny obraz tego, co otrzymaliśmy i co chcemy zachować.
- Szczegóły
- Szczegóły
Grupa Artystyczna Konar wywodzi się z założonego w 1976 roku amatorskiego klubu plastycznego, działającego przy Zakładowym Domu Kultury Kopalni Węgla Kamiennego „Rydułtowy”. Grupę założyło dziewięciu górników hobbystów – amatorów sztuki, należeli do niej Adolf Koczy - pierwszy prezes grupy, Jan Demczyk, Walenty Habram, Wilhelm Halfar, Franciszek Jaworek, Wacław Midor, Alfred Piątek, Eugieniusz Ryszka i Feliks Śmieja.
Pierwszy skład grupy nie był dziełem przypadku, ponieważ górnicy, którzy rozpoczęli działalność twórczą utrzymywali wcześniej ze sobą kontakty. Wszyscy oni byli wychowankami Państwowego Ogniska Plastycznego, a ich mentorem był Ludwik Konarzewski senior, stąd też pochodzi nazwa grupy "KONAR".
W latach 1991-2011 roku prezesem grupy był jej długoletni członek - malarz Piotr Lipina. W roku 1999 do grupy dołączyła Beata Tomas - artystka i animatorka kultury, z inicjatywy której podjęto starania o sformalizowanie działalności Konaru, który w 2004 roku wstąpił w struktury rydułtowskiej organizacji pozarządowej – Towarzystwa Miłośników Rydułtów, co niezaprzeczalnie przyczyniło się do ponownego jej zaistnienia na forum kultury regionalnej.
Z okazji Jubileuszu 30-lecia działalności "Konar" został wyróżniony Honorową Odznaką Miasta Rydułtowy "Złotymi Grabiami".
W latach 2007-2016 grupa zarządzana przez Beatę Tomas działała już jako stowarzyszenie pod nazwą "Grupa Artystyczna Konar" (GAK). W tym czasie zmieniła się specyfika jej działalności, która otwarta została na wszelkie dziedziny sztuk, a więc malarstwo, rysunek, grafikę, fotografię, rzeźbę, poezję i prozę oraz sztuki teatralne czy muzyczne.
Stowarzyszenie intensywnie rozwijało się w strefie społeczno-kulturalnej, a dzięki zaangażowaniu się młodych artystów i pozyskiwanym środkom publicznym, realizowanych było wiele projektów artystycznych m.in. wystawy, plenery międzynarodowe, konkursy, imprezy artystyczne w obiektach industrialnych choćby takich jak pierwsza Industriada na terenie Zabytkowej Kopalni Ignacy w Rybniku-Niewiadomiu czy teatralizowane pokazy mody na schodach przed Teatrem Ziemi Rybnickiej w ramach I Dni Rybnika, systematycznie współpracowało z Domem Kultury Chwałowice przy realizacji kilku edycji Międzynarodowego Konkursu Fotografii Industrialnej i Przemysłowej FOTO-PEIN, Rybnickiej Jesieni Chóralnej czy Ogólnopolskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej OFFO.
Grupa prowadziła działalność na skalę ogólnopolską i międzynarodową realizując polsko-czeskie plenery "Sztuka Łączenia", Międzynarodowy Konkurs Miniatury Plastycznej, a także prowadząc własne stacjonarne galerie, których program publikowany był w Kalendarzu Kulturalnym Województwa Śląskiego:
Galeria w Piecu - w Starej Cegielni w Gaszowicach,
Galeria w Browarze - w CH Focus Mall,
Galeria w Drodze - w Czernickim Zameczku i Rybniku.
Na przestrzeni lat można zaobserwować, że z hobbystycznej grupy górników powstała liderska inicjatywa, która stała się ważnym organizatorem życia kulturalnego w regionie. Za swoją działalność otrzymała wiele listów gratulacyjnych i podziękowań, wspierana była przez lokalne organizacje, szkoły i instytucje, oraz lokalne media m.in. przez portal Rybnik.com.pl, Nowiny Rybnickie, Zalew Kultury czy Nowiny Wodzisławskie. Członkowie Konaru zaś systematycznie i ambitnie podnosząc kwalifikacje stali się profesjonalistami, mentorami, instruktorami i nauczycielami, którzy pomimo życiowych zawirowań nadal z twórczą pasją podchodzą do życia.
W trakcie długoletniej działalności „Konaru” zmieniali się członkowie i liczebność grupy, poniżej znajduje się pełna lista członków w poszczególnych latach, zaś z biografią obecnych członków Konaru można zapoznać się w zakładce "Artyści".
- Adolf Koczy 1976 - 1994 (założyciel i pierwszy prezes)
- Wacław Midor (założyciel) 1976 - brak danych
- Jan Demczyk (założyciel) 1976 - brak danych
- Feliks Śmieja (założyciel) 1976 - brak danych
- Jarosław Jaworek (założyciel) 1976 - brak danych
- Walenty Habram (założyciel) 1976 - brak danych
- Wilhelm Halfar (założyciel) 1976 - brak danych
- Alfred Piątek (założyciel) 1976 - brak danych
- Eugeniusz Ryszka (założyciel) 1976 - brak danych
- Henryka Bryniarska 1980-1988
- Barbara Brzezińska 1982-1985
- Krystyna Knaflewska 1982-1985
- Stanisław Piątek 1983-1986
- Henryk Kubek 1976 - 1997
- Marian Nowotny 1976 - brak danych
- Maksymilian Hojka 1985 - brak danych
- Ludwik Jeziorowski - brak danych
- Józef Gawliczek 1978 - 2004
- Piotr Lipina 1978 - 2017 (drugi prezes od 1991)
- Zygmunt Łaciok 1984 - 2014 (członek honorowy)
- Ewa Leks 1992 - nadal
- Ewa Zoń 1988-1993
- Honorata Sordyl 1993-2011
- Damian Święty 1991-2009
- Stanisława Wojtyna 1988 -2008
- Barbara Szmiel 1991 - 2008
- Jerzy Bernacki 1991-2009
- Ewelina Szarowska-Francus 1982-2013
- Beata Tomas 1999 - nadal (trzeci prezes)
- Katarzyna Ziembicka 1999 - 2000
- Jerzy Buczyński 2005 - nadal
- Beata Rzaczek 2005 - nadal
- Jacek Hajduga 2005 - nadal
- Marek Matuła 2006 - nadal
- Aldona Fila 2006 - nadal
- Dagmara Korbica 2006-2009
- Małgorzata Mojżysz 2006-2008
- Adam Francus 2007
- Alina Krautwurst 2007 - nadal
- Krzysztof Łapka 2008-2010
- Anna Wilkus 2008-2009
- Izabela Nietrzpiel 2009-2012
- Jarosław Nietrzpiel 2009-2012
- Małgorzata Kilian 2010
- Izabela Trojanowska 2010
- Piotr Święty 2010-2011
- Bogusława Jaworska-Zniszczoł 2010
- Mirosław Pilarz 2010 - 2015
- Dariusz Zawadzki 2014 - nadal
- Jerzy Kawulok 2011 - 2016
- Janusz Palik 2011-2015
- Krzysztof Wychowski 2013 - 2016
- Małgorzata Ryszka 2014 - nadal
- Grażyna Kaznowska 2015
- Ewa Scheicht 2015 - nadal
