Grupa Artystyczna Konar

50 LAT 1976 - 2026

×
  • Nowości
  • Artyści
  • Działalność
    • Galeria w Drodze
      • 2015
      • 2014
      • 2013
      • 2012
      • 2011
      • 2010
    • Galeria w Browarze
    • Galeria w Piecu
    • Projekty
    • Stowarzyszenie
    • Wydawnictwa
      • 50 lat Konar
      • Monografia
      • Okiem Pamięci
      • OFFO
      • Sztuka Łączenia 6
      • FotoPein
  • Historia
    • Pisali o nas
    • Podziękowania
  • Kontakt
► 50 lat - Galeria Jubileuszowa ◄
  1.  Konar
  2. 50 lat Konar - Galeria Jubileuszowa

50 lat Konar - Galeria Jubileuszowa

Wystawa „Dziedzictwo” jest spotkaniem przeszłości z teraźniejszością i refleksją nad tym, co otrzymujemy od poprzednich pokoleń oraz co sami pozostawiamy następnym. Artyści podejmują temat pamięci, miejsca, rodzinnych historii, przemijania i tożsamości, ukazując dziedzictwo zarówno w wymiarze wspólnotowym, jak i osobistym.

50 lat Konar - Katalog JubileuszowyRelacja z Wernisażu

Jerzy Buczyński 

liryka

Fraszki na Konarowców

Na Siebie (Jerzego Buczyńskiego)

A Jurek? To chłop swojski,
co z książkami idzie w parze.
Zaczął od górnika, a skończył pisarzem.
Gdy pióro, niczym kilof, chwyci,
zaraz mu humor wraca.
Bo dla niego pisanie to nie trud,
 lecz ucieszna praca.
Gdy ludzie pytają: „Jorg,
skónd bieresz te roztomańte godki?”,
On śmiejąc się cicho, odpowiada,
gładząc swój wąs słodki:
„Jo nic niy wymyślom, niy mom takij mocy,
„To wszyjstko mi legendy
dyktujom po nocy”

Na Beatę Tomas

Maluje ona tak, że drzewa stają w szeregu,
Radując się, że w jej obrazach
mają swoje pięć minut.
Glina w jej rękach nie jest zwykłą gliną,
a właśnie przeistacza się
w artystyczne cacko.
Jej grafika zaś dreszczami za serce chwyta,
Co nie dziwne, bo mieszka w niej abstrakcyjna dusza.
A wiecie, kto to jest ta artystka taka?
Nikt inny, a prezes „Konaru” Tomas Beata.

Na Beatę Rzaczek

Beata Rzaczek, to nader ciekawa osoba,
Co natchnienia szuka wciąż od nowa.
Raz maluje ciszę, raz burzę w głowie,
Nieraz i poezja coś jej tam podpowie.
W jej płótnach szumi las,
słychać wiersza brzmienie,
Co uciechę jej sprawia
i wielkie zadowolenie.
Ciągle próbuje różnych możliwości,
Bo w sercu i duszy ma moc radości.

Na Aldonę Filę

Aldona to z Raciborza artystka,
Która wielką energią wręcz tryska.
Gdy przed sztalugami staje,
Co sobie zamarzy, to się jej udaje.
Na jej obrazach płoną zachwytem
Cuda przyrody, krajobrazy malownicze.
A i z tego jeszcze Aldona słynie,
Że z całego serca sztukę miłuje.

Na Ewę Leks

Ewa z pędzlem świat przemierza
Od Beskidów aż po wybrzeża.
Gdy zobaczy las czy rzeczkę
Już szykuje swoją teczkę.
Pastel, kredka, farba i płótno,
Ona maluje, choć na dworze smutno.
A gdy gotowy obraz obejrzy dłużej troszkę,
„Na wystawę!” woła i pakuje go w walizkę.

Na Alinę Krautwurst

Alina jest kobietą młodą
Zauroczoną piękną przyrodą.
Wszystko wokół ją zachwyca,
Więc też zaraz fotki cyka.
Na to co ulotne, z aparatem poluje,
Na zdjęciu uwiecznia i się tym raduje.
Cuda natury w fotografii zastygłe,
Podziwiać można na Aliny wystawie.

Na Ewę Scheicht

Ewa to dusza nader wrażliwa,
I ciągle coś nowego odkrywa.
Wreszcie w malarstwo utrafiła,
A w Grupie Konar się spełniła.
Pędzel szybko w jej rękach śmiga
Zaś płótno barw tęczą się pokrywa.
I tak powstają pejzaże rozmaite
Ogrodów, lasów, szemrzących strumyków.

Na Małgorzatę Ryszkę

W Szczerbicach taka dziewczyna mieszka,
Która się mianuje Gosia Ryszka.
Mówiono że kiedy jeszcze była mała
Już obrazy na ścianach malowała.
Kiedy zaś do Grupy Konar wstąpiła
Plastyczne talenty w pełni rozwinęła.
I powiedzmy jeszcze szczerze,
Że ze sztuką eksperymentuje też na komputerze.

Na Marka Matułę

Najpierw glinę wygniatał wytrwale
Szukając piękna w bryłach detalu.
Później rzeźbie oddał serce swoje,
Lecz media nowe mrugnęły doń zuchwale.
Z Konarem po wystawach,
po plenerach goni,
Na wernisażach artyzmem
dzieł swoich broni.
Dziś media miesza śmiało,
czym publiczność rozczula.
Czy film, rysunek, fotografia
- to po prostu Matuła

Na Dariusza Zawadzkiego

Dariusz też z aparatem za światłem goni
Nawet cień się zabarwia,
gdy go w kadrze złowi.
Chwile ulotne w miejscu zatrzymuje,
Potem na pięknych zdjęciach
nam je ukazuje.
Dariusz szuka ciągle
nowych szlaków widzenia,
Fotografia dla niego
to eksperyment tworzenia.
Bo w jego twórczości świat głębi nabiera,
Ciągle się rozszerza i ciągle odmienia.

Na Jacka Hajdugę

Jacek na grubie fedrował pod ziemią,
Zaś ludzie zwali go artysta-bergmon.
Bo właśnie sztuka była wielką jego pasją,
W niej realizował marzenia własne.
Z aparatem wytrwale po górach myszkuje
I chmurki sunące po niebie fotografuje.
Obrazów też namalował mało wiela,
Które uznać by można za arcydzieła.

Jacek Hajduga 

technika: fotografia

Chleba naszego...

W cyklu „Chleba naszego…” opowiadam o dziedzictwie, które jest dla mnie bardzo blisko związane z ziemią, pracą i życiem kolejnych pokoleń. Interesuje mnie miłość do ziemi przechodząca z ojca na syna oraz szacunek do roli, która od pokoleń żywi rodziny. To dziedzictwo nie jest dla mnie czymś odległym – widzę je w codziennej pracy, w rytmie pór roku, w oczekiwaniu na plony i w sposobach uprawy ziemi przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

W swoich pracach pokazuję zarówno tradycyjny wymiar tego życia, jak i jego współczesne oblicze. Nowoczesne maszyny zastępują dawną pracę rąk, ale jej sens pozostaje ten sam – człowiek nadal pozostaje zależny od ziemi i natury. Dokumentuję ten moment przemiany, kiedy dawne sposoby pracy spotykają się z nowoczesnością.

Ważnym symbolem mojego cyklu jest chleb – efekt pracy człowieka, ziemi i natury. „Chleba naszego…” odnosi się również do wdzięczności Bogu za dary ziemi. Dożynki pokazuję jako czas zatrzymania i wytchnienia po ciężkiej pracy, ale także jako moment wspólnoty, radości i pielęgnowania folkloru.

Chcę przypomnieć, że dziedzictwo to również ziemia, praca, tradycja i wdzięczność za to, co otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń.

Beata Rzaczek

technika: akryl na papierze

Makosz. Szepty odrodzenia

W prezentowanym cyklu temat dziedzictwa interpretuję nie przez pryzmat suchych faktów historycznych, lecz jako głębokie, osobiste zakorzenienie w przestrzeni, która mnie ukształtowała. Dziedzictwo to dla mnie miejsce, w którym się urodziłam, żyję i doświadczam świata – moja śląska tożsamość kulturowa, nierozerwalnie związana z tutejszą ziemią, a w szerszym kontekście także intuicyjnie odczuwane słowiańskie dziedzictwo kulturowe i duchowe.

Łączę w swojej twórczości osobistą perspektywę z uniwersalną opowieścią o relacji człowieka z naturą. Poprzez malarstwo próbuję wyrazić emocjonalną więź z przyrodą, która jest dla mnie najtrwalszym świadkiem przeszłości i jednym z fundamentów naszej tożsamości. Tworzę abstrakcyjne pejzaże, w których pionowe linie, przenikające się struktury i organiczna paleta barw symbolizują spotkanie tego, co stałe i ziemskie, z tym, co ulotne i duchowe.

„Mokosz” jest dla mnie symbolem natury, płodności, odrodzenia i pierwotnej siły. Tytuł „Szepty odrodzenia” odnosi się do tego, co pozostaje niemal niewidoczne, ale wciąż obecne – do pamięci miejsca, rytmu natury i dawnych śladów kultury.

Swoimi obrazami chcę skłonić odbiorcę do zatrzymania się i refleksji nad własnymi korzeniami. Zadaję pytania o to, jak głęboko jesteśmy związani z miejscem, z którego pochodzimy, czy potrafimy jeszcze usłyszeć dawny głos natury i czym jest dla nas pamięć ziemi w coraz bardziej zmaterializowanym świecie. To dla mnie zaproszenie do podróży w głąb siebie – do odnalezienia własnego, pierwotnego źródła siły, pamięci i spokoju.

Alina Krautwurst

technika: cyjanotypia na papierze akwarelowym

Ogród w nokturnie

W cyklu fotografii Ogród w nokturnie, wykonanym w technice cyjanotypii, podejmuję refleksję nad pojęciem dziedzictwa rozumianego nie tylko jako materialna spuścizna przeszłości, lecz również jako pamięć, doświadczenie i relacja człowieka z naturą. Ogród przedstawiony po zmroku staje się dla mnie przestrzenią symboliczną, w której splatają się ślady minionych pokoleń, naturalne procesy przemijania oraz nieustanna odnowa życia.

Wybór cyjanotypii nie jest przypadkowy. Ta jedna z najstarszych technik fotograficznych, oparta na charakterystycznej błękitnej tonacji, odwołuje się do historycznych korzeni fotografii i podkreśla związek mojego projektu z ideą zachowywania pamięci. Każdą pracę wykonuję ręcznie – od przygotowania i nakładania emulsji światłoczułej na podłoże, po proces wywoływania i płukania odbitki. Dzięki temu każda cyjanotypia ma niepowtarzalny charakter i jest unikatowym zdjęciem. Wybór tej techniki jest dla mnie również podkreśleniem znaczenia tradycyjnych metod fotograficznych.

Dziedzictwo ukazuję w tym cyklu jako żywą tkankę kultury i natury. Ogród staje się dla mnie metaforą przekazywanych wartości, tradycji i wspomnień, które, podobnie jak rośliny, wymagają troski, aby mogły trwać i rozwijać się w kolejnych pokoleniach. Fotografując ogród, zachęcam do zatrzymania się nad tym, co pozostawiamy po sobie oraz nad tym, w jaki sposób przeszłość kształtuje naszą tożsamość i sposób postrzegania świata.

Aldona Fila

technika: akryl na płótnie

Z korzeni i zachwytu

Moje obrazy, malowane techniką akrylową, wyrastają z miłości do przyrody – kwiatów, roślin i piękna otaczającego mnie świata. Malarstwo traktuję jako osobisty dialog z naturą. Obserwując jej kolory, formy i rytm, zatrzymuję na płótnie to, co mnie porusza, zachwyca i pozwala odnaleźć spokój.

Tytuł wystawy „Z korzeni i zachwytu” interpretuję jako opowieść o więzi między światem natury a kulturą, w której jestem zakorzeniona. Motywy kwiatowe przeplatają się w moich pracach z inspiracjami plastyką ludową regionu raciborskiego. To dla mnie spotkanie dwóch bliskich źródeł wrażliwości – przyrody i tradycji – które wzajemnie się przenikają i dopełniają.

Tworząc ten cykl, chcę wyrazić wdzięczność za piękno, które mnie otacza, ale również za dziedzictwo przekazywane przez poprzednie pokolenia. Interesuje mnie to, co możemy zachować, przekształcić i przekazać dalej poprzez własną twórczość.

Kwiaty stają się dla mnie symbolem ciągłości, życia i odradzania się. Tak jak natura nieustannie powraca do życia, tak tradycja może rozkwitać na nowo – dzięki pamięci, wrażliwości i twórczości kolejnych pokoleń.

Ewa Scheicht

technika: olej na płótnie

Tam, gdzie rosną wspomnienia

W swoich obrazach wracam do miejsc, które są częścią mojej osobistej historii. To krajobrazy, które pamiętam z dzieciństwa, szczególnie z czasu spędzanego z dziadkami. Drzewa, łąki i otaczająca je przyroda nie są dla mnie jedynie motywami malarskimi. Są nośnikami wspomnień, emocji i poczucia bliskości.

Drzewa symbolizują dla mnie rodzinę i historię. Ich korzenie sięgające głęboko w ziemię przypominają mi o przodkach, o tym, skąd pochodzę i co zostało mi przekazane. Są symbolem zakorzenienia, bezpieczeństwa i ciągłości. Ich gałęzie kierują się natomiast ku światłu i przyszłości – tak jak życie kolejnych pokoleń, które rozwija się na fundamencie tego, co otrzymaliśmy wcześniej.

Kwitnące łąki kojarzą mi się z życiem, jego delikatnością i nieustannym odradzaniem się. Są dla mnie symbolem wolności, spokoju i piękna, które można odnaleźć w prostych, codziennych miejscach. Do tych krajobrazów wracam również wtedy, gdy potrzebuję odpoczynku i wyciszenia. 

Natura daje mi siłę, uspokaja i pozwala odzyskać równowagę. Malując ją, wracam więc jednocześnie do własnych wspomnień. Przeszłość jest dla mnie korzeniem, a teraźniejszość i przyszłość – tym, co z tego korzenia wyrasta.

Beata Tomas / tomasARTE

technika: olej na płótnie

Fading Meadows / Gasnące łąki

Cykl prezentowany na wystawie nie jest zamkniętą serią prac, lecz fragmentem wieloletniej opowieści, która rozpoczęła się jeszcze w czasie studiów. Pierwsze obrazy ogrodu powstawały z potrzeby malowania najbliższego otoczenia. Wówczas ogród był rzeczywistym miejscem, obserwowanym z bliska, niemal dokumentowanym.

Z biegiem lat zmieniało się jednak zarówno moje malarstwo, jak i moja perspektywa. Powstające około trzydziestego roku życia obrazy z cyklu The Smell of Flowers nie były już próbą przedstawienia kwiatów. Stały się próbą zatrzymania tego, co ulotne – zapachu, światła, atmosfery i wspomnienia.

Dziś, po niemal dwóch dekadach, motyw powraca w cyklu Fading Meadows. Nie jest już opowieścią o rozkwicie, lecz o przemijaniu. Łąki stają się coraz bardziej rozproszone, kontury zanikają, a kolor przejmuje rolę pamięci. To naturalna konsekwencja zarówno rozwoju języka malarskiego, jak i doświadczenia życia.

W tym czasie zmieniło się również wszystko poza obrazem. Rodzice, którzy byli twórcami rodzinnego ogrodu, są dziś ludźmi w podeszłym wieku. Ogród także nie jest już tym samym miejscem. To, co kiedyś było codziennością, staje się wspomnieniem.

Dlatego moje obrazy nie opowiadają o kwiatach. Opowiadają o czasie.

O tym, że dziedzictwo nie polega wyłącznie na przekazywaniu miejsc czy przedmiotów. Dziedziczymy również pamięć, sposób patrzenia na świat i świadomość, że wszystko podlega zmianie. Malowanie staje się próbą zachowania tego, czego nie można zatrzymać.

Nie wracam do ogrodu po to, by odtworzyć jego wygląd. Wracam do niego, ponieważ wraz z upływem czasu coraz lepiej rozumiem, że pamięć jest jedynym miejscem, w którym można zatrzymać to, co nieuchronnie przemija.

Dariusz Zawadzki

technika: fotografia na płótnie

Echo Wodnych Katedr

W cyklu Echo Wodnych Katedr kieruję swoją uwagę ku miejscom ukrytym pod powierzchnią codziennego życia. Fascynują mnie dawne struktury wodne – monumentalne przestrzenie stworzone przez człowieka ponad sto lat temu, które mimo upływu czasu nadal istnieją, funkcjonują i zmieniają swoje znaczenie.

Odkrywam je jako swoiste podziemne katedry – przestrzenie surowe, monumentalne i pełne ciszy. Ich architektura nosi ślady historii, pracy człowieka i rozwoju techniki, ale jednocześnie pozostaje żywa. W Łodzi dawne systemy wodne nadal spełniają swoją pierwotną funkcję. W Gdańsku stały się schronieniem dla nietoperzy, a w Brnie otrzymały nowe życie jako przestrzeń muzealna i miejsce artystycznych performansów.

Fotografując te miejsca, próbuję zatrzymać ich wyjątkową atmosferę i uchwycić moment spotkania przeszłości ze współczesnością. Interesuje mnie napięcie pomiędzy monumentalną skalą inżynierii a kruchością i przemijaniem. Patrzę na te przestrzenie nie tylko jak na zabytki techniki, lecz także jak na świadków historii, które nadal uczestniczą w życiu miasta.

Moja fotografia staje się formą pamięci. Utrwalam miejsca, których na co dzień nie widzimy, a które są częścią historii i tożsamości naszych miast. Chcę ocalić ich obecność – zanim znikną, zostaną zapomniane albo całkowicie zmienią swoje znaczenie.

Ten cykl jest dla mnie opowieścią o trwaniu. O tym, że architektura stworzona dla określonej funkcji może po latach otrzymać nowe życie. O spotkaniu człowieka, techniki, natury i sztuki. I o tym, że dziedzictwo nie zawsze znajduje się w widocznych, reprezentacyjnych miejscach. Czasem trzeba zejść pod ziemię, aby je odnaleźć.

Ewa Leks

technika: akryl na płótnie

Przodkowie

W cyklu „Przodkowie” sięgam do pamięci o ludziach, którzy byli przede mną i których historie są częścią mojego dziedzictwa. Inspirują mnie rodzinne fotografie, dawne wizerunki, stroje, przedmioty i miejsca, które pozwalają przywołać świat minionych pokoleń. Przenosząc te obrazy na płótno, próbuję ocalić ich obecność i nadać jej nowe życie.

Interesuje mnie nie tylko podobieństwo przedstawianych postaci, ale przede wszystkim ich historia i emocjonalny ślad, jaki pozostawiły. Patrzę na stare fotografie jak na fragmenty opowieści – zatrzymane chwile, w których można odnaleźć codzienność, relacje, bliskość, ale również upływ czasu.

W moich obrazach przodkowie nie są jedynie postaciami z przeszłości. Stają się symbolem ciągłości i więzi pomiędzy kolejnymi pokoleniami. Ich obecność przypomina mi, że część tego, kim jesteśmy, pochodzi od ludzi, których być może już nie pamiętamy, ale których życie pozostawiło ślad w naszej rodzinnej historii.

Malując wizerunki krewnych, próbuję zatrzymać to, co przemija. Obraz staje się dla mnie formą pamięci – sposobem na zachowanie historii i przekazanie jej dalej. W ten sposób przeszłość spotyka się z teraźniejszością, a osobista historia mojej rodziny staje się częścią większej opowieści o dziedzictwie, pamięci i przemijaniu.

Małgorzata Ryszka

technika: olej na płótnie

Refleksy

W cyklu Refleksy przyglądam się doświadczeniu przemijania, pamięci i wewnętrznej przemiany. Interesuje mnie światło – nie tylko jako zjawisko wizualne, ale przede wszystkim jako symbol doświadczeń, które pozostawiają w nas trwały ślad. To, co przeżywamy, nawet jeśli jest trudne, z czasem może stać się źródłem siły, świadomości i nowego spojrzenia na własną drogę.

Tworząc te obrazy, wracałam myślami do własnych doświadczeń – do momentów zachwytu intensywnością świata, jego kolorem i pełnią, ale również do chwil, które wymagały ode mnie wytrwałości i odpowiedzialności. Każde doświadczenie coś we mnie pozostawiło. Jedne ślady są wyraźne, inne niemal zacierają się w pamięci, ale wszystkie tworzą część mojej osobistej historii.

Światło w moich obrazach staje się symbolem nadziei, ale także celu i wewnętrznej siły. Pojawia się jako coś, ku czemu można zmierzać nawet wtedy, gdy droga nie jest prosta. Trudne doświadczenia nie muszą oznaczać końca – mogą stać się początkiem przemiany i kolejnym etapem rozwoju.

Patrząc dziś na obrazy z cyklu Refleksy, coraz bardziej świadomie patrzę również wstecz. Dostrzegam w nich nie tylko zapis określonego czasu, ale fragment własnej drogi. Każdy obraz jest dla mnie odbiciem czegoś, co wydarzyło się wcześniej – emocji, spotkania, doświadczenia, zachwytu lub straty.

Refleksy są więc moją opowieścią o pamięci i trwaniu. O tym, że przemijanie nie musi oznaczać znikania. To, co minęło, może nadal istnieć w nas – w pamięci, w emocjach, w relacjach i w tym, co tworzymy. Być może właśnie tak rozumiem dziś własne przemijanie: nie jako znikanie, lecz jako pozostawianie po sobie światła, które odbija się w pamięci i w tym, co stworzyłam.

Marek Matuła

technika: akryl na płótnie / technika mieszana

Przepływy

W prezentowanym na wystawie cyklu obrazów Przepływy ukazuję wodę jako ponadczasowy łącznik międzypokoleniowy – świadka historii, który pamięta dawne pokolenia i niezmiennie towarzyszy nam w codziennym życiu. 

Poprzez różnorodne morskie krajobrazy – od wzburzonych fal i symbolicznych dróg światła, po spokojne horyzonty i miejskie nokturny – opowiadam o dziedzictwie nie jako o statycznej pamiątce, lecz jako o żywym i nieustannie zmieniającym się procesie.

Szczególne znaczenie ma dla mnie światło tańczące na powierzchni wody. Staje się ono symbolem nadziei, kierunku i pamięci – rozświetla mrok niepewności, wyznacza drogę w czasie życiowych burz, a jednocześnie przechowuje ślady minionych doświadczeń.

Woda jest dla mnie także metaforą ludzkiego życia – płynie, zmienia się, a jednocześnie pozostaje częścią tego samego nieustannego nurtu. W swoich obrazach próbuję uchwycić tę ciągłość i przypomnieć, że nasze indywidualne historie są częścią większej opowieści. Zakorzenienie w przeszłości może dawać nam poczucie ciągłości i wewnętrznego spokoju, a to, co otrzymujemy od poprzednich pokoleń, możemy przekazywać dalej, tworząc wspólne dziedzictwo.

Ostatnio dodane

  • Wernisaż 50 LAT Grupy Artystycznej Konar - Relacja
  • 50 lat Konar - Galeria Jubileuszowa
  • Dziedzictwo - 50 LAT Grupy Artystycznej Konar pod Honorowym Patronatem Burmistrza Miasta Rydułtowy
  • Podziękowania
  • Pisali o nas

Często czytane

  • Grupa Artystyczna Konar
  • Grupa Artystyczna Konar
  • Dwie klauzury
  • W poszukiwaniu światła
  • GRATY Z CHATY

Honorowy Patronat

Honorowy Patronat

Zrzutka

Stopka

2026 - Grupa Artystyczna Konar

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Niezbędne Zawsze aktywne
Niezbędne do działania strony. Tych plików cookie nie można wyłączyć.
Funkcjonalne
Umożliwiają wygodne funkcje i zapisywanie preferencji.
Statystyka
Pomagają nam zrozumieć, jak odwiedzający korzystają ze strony (pomiar oglądalności).
Marketing
Służą do reklamy i śledzenia odwiedzających między stronami.
Inne
CookieHint and Consent by reDim GmbH (Otwiera się w nowym oknie)